sobota, 6 kwietnia 2013

A o czym?

Postanowiłam dołączyć do bloggerowej społeczności. Ale jak? Bez żadnego talentu pisarskiego?
Może sie uda, byle byków za dużo nie robić.

Postanowiłam podzielić się tym okresem życia, gdzie po 8 latach mieszkania w UK zbieramy z mężem nasze manatki i wracamy, a właściwie jedziemy do naszego miejsca na ziemi.
Zahartowani w tłumaczeniu dlaczego, oraz przekonywaniu innych, że zdajemy sobie sprawę z ryzyka JEDZIEMY.

Zostały 3 miesiące, bo z przeprowadzką musimy wycelować w wakacje, gdyż pracuję w szkole i rozsądek podpowiada, że nieprofesjonalnym byłoby zostawić wszytskich uczniów przed końcem roku. Serce chciałoby spakować się dziś i wyjechać jutro.
W tym czasie ogarniam to co mogę by przed przeniesiem sie na naszą podłódzką wieś załatwić część papierologii jak PESELE dzieci, prawo jazdy (co by tam nie utknąć ;) ) oraz egzamin z angielskiego, który i tak miał się odbyć (ze względu na wymagania szkoły).
A potem ruszyć całą lawiną organizacyjna w Polsce, w której wiemy jak jest :) a do tego nasze ściernisko trzeba zamienić w gospodarstwo.

Mocno wierzę, że się uda! Chcę pokazać jak wygląda taka droga i sprawdzić czy nie takie diabeł straszny.
Może uda mi się zachęcić innych emigrantów z dylematami albo zupełnie przeciwnie utwierdzę ich w przekonaniu, że dobrze jest jak jest.
My jesteśmy gotowi podjąć to wyzwanie.
I dla ozdoby nasze pole


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz